Ofensywa Łukaszenki w wojnie białorusko-polskiej. Paliwo daje działaczka.. SLD

0 0

Ofensywa Łukaszenki w wojnie białorusko-polskiej. Paliwo dała działaczka.. SLD

Trwa hybrydowa o charakterze  informacyjno-dyplomatycznym wojna na linii Mińsk-Warszawa. Białoruski reżim nasila represje wobec mniejszości polskiej w kraju naszego wschodniego sąsiada. Celem ataków Łukaszenki są w głównej mierze ludzie związani ze Związkiem Polaków na Białorusi, ale też środowisko opozycyjnej stacji Biełsat, która  jest finansowa przez Polskę. Jednak twierdzenie, że represję zostały zainicjowane po tym jak Mateusz Morawiecki zareagował na rażące łamanie praw człowieka przez Alaksandra Łukaszenkę jest kłamstwem, bo antypolonizm wschodniego reżimu ma dużo dłuższą historię. Polacy od lat są traktowani przez białoruską władzę jako obywatel drugiej, a może nawet trzeciej kategorii.

Łukaszenka do swojej prywatnej wojny z Polską używa nie tylko swoich ludzi, ale też korzysta z innych dobrodziejstw politycznej gry, czyli polaryzacji społecznej w obozie wroga. Dyktator za wroga uważa Polskę, toteż wykorzystuje do swojej propagandy polskie człony polityczne charakteryzujące się radykalizmem. Bynajmniej nie dlatego, że się z nimi zgadza, czy też życzyłby sobie aby Polska wyglądała tak jak chcą tego niszowe formacje w Polsce. Ale dlatego, że podsycanie różnego rodzaju konfliktów wewnętrznych po drugiej stronie barykady znacząco ułatwia zadanie. Wpisuje się po prostu w korzystne z białoruskiego punktu widzenia skutki wojny białorusko-polskiej.

Dlatego też w białoruskich mediach m.in cytowano radykałów przemawiających na demonstracjach poparcia dla.. reżimu Łukaszenki, które organizowano w bezpośredniej okolicy ambasady Białorusi w Warszawie. Czy to ze skrajno lewicowej, czy też prawicowej strony. Bo po obu stronach są zwolennicy kontynuacji dyktatury w Mińsku. Zainteresowanie takimi inicjatywami wśród Polaków było – z oczywistych, bo zdroworozsądkowych względów – praktycznie żadne. Niekiedy więcej było służb mundurowych zabezpieczających te pikiety niż samych uczestników..

Podobną taktykę obecnie stosuje reżim na Białorusi. Jedną z osób o skrajnych poglądach z polskiej rzeczywistości politycznej, która nie od wczoraj publicznie głosi poparcie dla działań białoruskiego dyktatora, jest kontrowersyjna działaczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej Justyna Klimasara. Oprócz poparcia dla Łukaszenki słynie też z urody. To właśnie ona stała się ”bohaterką” nowego wątku trwającej wojny informacyjnej. Białoruski reżim jasno określa postać Romualda Rajsa pseud. ,,Bury” – jednego z Żołnierzy Wyklętych, który jest odpowiedzialny za mordy na Białorusinach. Ośrodki propagandowe na Białorusi przedstawiają Polaka jako nazistowskiego kolaboranta. Dokładnie takie samo zdanie ( i to nie tylko o ,,Burym”) ma skrajna lewica, z Klimasarą na czele. Na efekty w białoruskiej przestrzeni medialnej nie trzeba było więc długo czekać..

Justyna Klimasara udzieliła wypowiedzi dla jednej ze stacji medialnej w kraju naszego wschodniego sąsiada, która dotyczyła (jak nie trudno się domyślić) kwestii Żołnierzy Wyklętych a szczególnie postaci Romualda Rajsa. O czym zresztą poinformowała na swoim Twitterze. Na wypowiedź działaczki SLD odpowiedziała Alicja Grubba, z partii KORWiN.



Alicja Grubba w swojej kontrze słusznie daje do zrozumienia autorce wpisu, że stała się właśnie elementem gry białoruskiego dyktatora. Ta jednak – jak czytamy dalej – nie widzi lub też nie chcę widzieć, w czym bierze udział i zapiekle wierzy, że działa w.. słusznej sprawie. Niestety, nie. To, że w jakimś stopniu nierozliczenie ,,Burego” a przynajmniej wpisanie go do panteonu bohaterów pokroju Witolda Pileckiego czy Danuty Siedzikówny nie jest czymś, czym możemy się chwalić i szczycić to jedno. Ale to, że kwestia cieni dziejów polskiej historii będzie zawsze wykorzystywana przez nieprzychylne nam zagraniczne ośrodki i, że najwyraźniej nie rozumie tego Justyna Klimasara, a powinna, to drugie.

Dlaczego? Bo najzwyczajniej w świecie taki ruch ze strony Łukaszenki nie spowoduje zmiany w postrzeganiu Polski przez Białorusinów – oni w ostatnich miesiącach dali wystarczająco dużo argumentów na to, że nie utożsamiają się z dyktatorem, który z ,,Baćki” stał się już ,,Karaluchem”. To natomiast da paliwo białoruskim władzom do kolejnych działań wymierzanych w polską mniejszość na Białorusi. I tylko szkoda, że Justyna Klimasara tego nie rozumie. Oczywiście zakładając, że rzeczywiście nie wie, w czym właśnie bierze udział? 

Screen: Twitter/Justyna Klimasara, Fot. ONT/Kontury

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook