”Otworzyć stadiony”. Pod stadion Legii przyszło kilka tysięcy kibiców [WIDEO]

1 0

''Otworzyć stadiony''. Pod stadion Legii przyszło kilka tysięcy kibiców [WIDEO]

Weekend przyniósł kolejną odsłonę akcji prowadzonej przez środowiska kibicowskie w Polsce opatrzonej hasłem: ”Otworzyć stadiony”. Kibice sprzeciwiają się decyzjom rządu ws. funkcjonowania obiektów sportowych na których rozgrywane są m.in piłkarskie spotkania. Tym wydarzeniom towarzyszą restrykcje i obostrzenia nałożone przez rządzących i sanepid. Jedną z nich jest zakaz wstępu kibiców na stadion, którzy wielokrotnie potwierdzali, że są nieodzownym elementem widowiska sportowego. Piłkarze często podkreślali, że wierni i oddani kibice klubu to ,,dwunasty zawodnik” drużyny, który już nie jeden mecz wygrał. A teraz go nie ma.

Kibice wobec konsekwentnego utrzymania tej decyzji postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i praktycznie w całym kraju prowadzone są akcje protestu. Wygląda jednak na to, że najciekawiej ta akcja przebiegła w Warszawie, gdzie pod stadion Legii przy ulicy Łazienkowskiej 3 przyszło nawet kilka tysięcy zagorzałych fanów mistrza Polski. Pomimo braku na stadionie kibice dali odczuć piłkarzom stołecznego klubu, że są (i to dosłownie) z nimi przygotowując oprawę na tym spotkaniu.

 

 

 

Napis ”Żyleta jest zawsze z wami” przy asyście klubowych barw wykonany na dwie trybuny wyglądał imponująco. Docenił to także trener Legii Czesław Michniewicz, który na pomeczowej konferencji prasowej podziękował kibicom za wsparcie: Chciałbym jeszcze w imieniu drużyny podziękować za doping. Wprawdzie kibiców nie było na stadionie, ale było wsparcie. Pierwszy raz odkąd tu jestem, słyszałem doping kibiców. To było słyszalne. Widziałem zdziwienie Mladenovicia na początku, jak szukał, czy to dźwięk z głośników, a ja mu pokazałem, że zza stadionu. Dziękujemy za to i za fantastyczną oprawę na trybunach.

Faktycznie kibice nie tylko przyszli pod stadion, ale też wykazali tam dużą aktywność na polu czysto kibicowskim. Ustawieni pod Torwarem zaprezentowali kilka flag, a także – czy może przede wszystkim – prowadzili głośny doping odpalając przy tym środki pirotechniczne. Czyli właściwie było tak jakby byli na stadionie, czy jak kto woli, tak jakby nie było pandemii i obostrzeń. Nagranie z fragmentem dopingu legionistów obiegło już internet i spotkało się z pozytywnym odbiorem, także u tych, którzy Legii na co dzień dobrze nie życzą. Prezentujemy nagranie wideo spod Łazienkowskiej.

Dlaczego pod Torwarem a nie pod stadionem Legii?

Decydują o tym dwie, ważne okoliczności. Pierwsza jest taka, że okolice Torwaru mają większą przestrzeń niż stadion Legii, a więc zmieści się tam więcej osób zaś druga, chyba decydująca brzmi następująco: przy stadionie Legii ustawione były oddziały policji w białych kaskach, którzy bronili stadionu przed ew. próbą przeprowadzenia szturmu i wtargnięcia siłą na obiekt przez kibiców.

Policja podczas pikiety kilkakrotnie informowała kibiców, że ”zgromadzenie jest nielegalne” ale w tym tumulcie to raczej nie było specjalnie słyszalne. Zresztą nawet gdyby było, to znając stosunek środowisk kibicowskich do policji komunikat służb mundurowych raczej by nie został potraktowany na serio. Ostatecznie do żadnych zajść czy starć nie doszło, ale policja miała co robić. Jak podał Przegląd Sportowy, który powołał się na słowa podkomisarza z Komendy Stołecznej Policji Pana Rafała Retmaniaka funkcjonariusze policji wylegitymowali 495 osób, 11 otrzymało mandaty karne oraz skierowano 8 wniosków o ukaranie do sądu. Poza tym policjanci sporządzili 7 notatek, które zostaną wysłane do sanepidu. Co ciekawe, w miejscu zgrupowania kibiców zatrzymano dwie osoby, które były poszukiwane do.. odbycia kary w zakładzie karnym bądź areszcie śledczym. U jednego z uczestników kibicowskiej pikiety znaleziono narkotyki.

I tu pojawia się zgrzyt. Bo o ile idea walki z decyzją rządu przez kibiców, którym odebrano swobodny dostęp do tlenu, jakim dla nich są spotkania piłkarskie, jest (a przynajmniej na pierwszy rzut oka tak wygląda) słuszna, o tyle udział w takim zgromadzeniu przez osoby, które nie stawiły się na odbycie kary w więzieniu lub areszcie śledczym jest co najmniej absurdalny. Przykład tych osób stanowi swoisty paradoks: walczyli o otwarcie, a zostali zamknięci.

Konkluzja: Piłkarzom Legii wsparcie kibiców pomogło, bo wygrali 3:2 z beniaminkiem Wartą Poznań, natomiast kibice podkreślili swoje wsparcie dla drużyny, które – jak widać – nie zmienia się niezależnie od okoliczności. Do podobnych akcji doszło także w innych miastach, i to nie tylko na szczeblu ekstraklasy, ale także w niższych klasach rozgrywkowych. Jak widać, no i słychać, kibice są głodni smaku stadionu i liczą, że determinacja i upór w walce o zniesienie (przynajmniej częściowe) covidowych restrykcji zmieni obecny stan rzeczy. W trakcie trwającej już przeszło 365 dni pandemii w pewnym momencie kibicom udostępniono możliwość wejścia na stadion. Obecnie jednak w Polsce przybiera na sile III fala epidemii i nawet gdyby co weekend przed każdym stadionem w Polsce dochodziło do podobnych manifestacji to całkowite otwarcie obiektów sportowych w Polsce jest raczej mało prawdopodobne. Zwłaszcza, że jak można przypuszczać, z każdej tego typu pikiety odpowiednią notatkę przygotuje policja. A to w urzeczywistnieniu tej idei raczej nie pomoże. Podobnie jak wzrost zakażeń, za który – wypada nie mieć złudzeń – odpowiedzialność spadnie na kibiców właśnie.

Źródło: Przegląd Sportowy. Fot. Mateusz Kostrzewa, Legia.net, Tomasz Radzik/Super Express.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook