Rewolucja, która trwa

1 0

Zhou Enlai, premier Chińskiej Republiki Ludowej zapytany na prywatnym spotkaniu w 1972 roku przez prezydenta USA Richarda Nixona, jak ocenia skutki Rewolucji Francuskiej, miał powiedzieć: „Za mało czasu minęło. Trudno jeszcze oceniać”. Podobnie dzieje się w we współczesnej Polsce, kiedy próbujemy pojąć w prosty sposób te wszystkie wydarzenia, które działy się wcześniej i dzieją właśnie teraz na naszych oczach. Niezadowolenie różnych grup społecznych, polaryzacja poglądów i brak miejsca na wyważoną argumentację, to wszystko skutki nie kilku ostatnich lat, ale pokłosie ostatnich dziesięcioleci.

Okres II Wojny Światowej oraz stalinizmu zmienił w Polsce praktycznie wszystko. Od roku 1939 do 1956 nasz kraj i jego struktura społeczna przeszły olbrzymie przemiany spowodowane działaniami wojennymi, zmianami terytorialnymi państwa polskiego oraz ludobójczą polityką niemieckiego i rosyjskiego okupanta. Rozpoczęta w 1939 roku niemiecka dominacja na terenach zachodnich II Rzeczpospolitej połączona z dominacją rosyjską na wchodzie, stawiała sobie za jeden z głównych celów eliminację polskiej inteligencji. Zarówno dla Niemców, jak
i Sowietów polscy naukowcy, działacze społeczni i polityczni, lekarze, prawnicy, wykładowcy wyższych uczelni, artyści, literaci, duchowni, oficerowie wojska i policji oraz urzędnicy i pozostali pracownicy umysłowi, stawali się wrogami, których fizyczna eksterminacja miała za zadanie pozbawić Polaków kadr przywódczych oraz sprowadzić podbite społeczeństwo do roli niewolniczej siły roboczej. Tylko w latach 1939 – 1945 z rąk okupantów zginęło ogółem: 39% lekarzy, 33% nauczycieli, 30% naukowców i pracowników uczelni wyższych, 28% księży katolickich oraz 26% prawników. Około 700 profesorów i pracowników naukowych poniosło śmierć w niemieckich, nazistowskich obozach koncentracyjnych lub w publicznych egzekucjach przeprowadzanych na ulicach polskich miast. Dodatkowo z rąk rosyjskiego okupanta w okolicach miejscowości takich jak: Katyń, Smoleńsk, Starobielsk, Charków, Ostaszków, Twer, Miednoje, Kuropaty, Bykownia w 1940 roku więziono, a następnie wymordowano przedstawicieli polskiej inteligencji, w tym wielu oficerów wojska i policji, urzędników państwowych, nauczycieli, przedstawicieli duchowieństwa i ziemiaństwa. To wszystko spowodowało, że Polska już po zakończeniu II Wojny Światowej wyszła z niej bardzo osłabiona, pozbawiona elit i w znacznym stopniu kadry naukowej oraz oficerskiej.

Wraz z zakończeniem niemieckiej okupacji dla Polaków rozpoczął się kolejny czas pełen terroru i niepewności. Aż do 1956 roku nowopowstała na gruzach II Rzeczpospolitej, Polska Ludowa znajdowała się pod bardzo silną kontrolą radzieckiej Rosji, której głównym celem było bezwzględne wprowadzenie ustroju komunistycznego na terytoriach podbitych przez siebie państw. Rozpoczęły się kolejne prześladowania narodowych elit, nie będące tym razem wynikiem zbrodniczej polityki rasowej jak w przypadku Niemiec, ale równie okrutnej polityki marksistowskiej „walki klas”. Władza komunistyczna w Polsce korzystając hojnie ze wsparcia radzieckich towarzyszy, rozpoczęła proces całkowitego odwracania drabiny społecznej. Od II połowy lat 40. XX wieku, dawna przedwojenna elita, która przetrwała piekło okupacji niemieckiej, miała stracić swoją bardzo ważną społeczną rolę – piewców kultury, oświaty i powiernika tradycyjnych wartości. Zostali oni zdegradowani do roli najniższych warstw społecznych w ramach marksistowskiego „nowego ładu”, a ci którzy sprzeciwiali się temu stanowi rzeczy, byli bezwzględnie eliminowani. Na ich miejsce została powołana nowa elita, wywodząca się z warstw, które przed II Wojną Światową stanowiły margines społeczny. Potomkowie przedwojennych działaczy komunistycznych, przestępczego półświatka oraz przedstawiciele nizin społecznych, od tej chwili stali się nową elitą, która budując państwo z diabelską wręcz gorliwością prześladowała pozostałość starej elity, która uniknęła śmierci podczas niemieckiej okupacji. Dodatkowo wraz z przybyciem Armii Czerwonej do Polski Ludowej trafili liczni radzieccy oficerowie wraz z całymi rodzinami, którzy osiedlili się tutaj na stałe. Aż do tzw. gomułkowskiej odwilży z 1956 roku, miejsca polskich patriotycznych i intelektualnych elit konsekwentnie zajmowane były przez ludzi bezwzględnie podporządkowanych nowemu, wprowadzonemu siłą systemowi komunistycznemu. Ci właśnie ludzie, którzy tylko dzięki zmianom jakie zaszły w powojennej Polsce oraz swojej bezwzględnej służalczości wobec radzieckiego okupanta, zrobili później kariery, obejmując intratne stanowiska państwowe, wchodząc do świata kultury i nauki. W tym samym czasie dawne już elity intelektualne zostały unicestwione w wyniku prześladowań politycznych, zmuszone do ucieczki z kraju na emigrację albo pozbawione należnego im szacunku i stanowisk – umierały w biedzie i zapomnieniu.

Czytając o tym wszystkim w 2021 roku, czytelnik może zastanawiać się, jaki to wszystko ma wpływ na jego obecne życie. Powiem wprost, chociaż prawda jest trudna i bardzo bolesna – Polska jaką obecnie znamy, wywodzi się rodowodem z tamtych właśnie nowych elit. Potomkowie tych osób, które w sposób uniżony służyły nowej, wprowadzonej siłą i przemocą komunistycznej władzy, są z nami dalej obecni i dalej tworzą kulturalną i polityczną elitę III Rzeczpospolitej. Obserwując codzienne zmagania w telewizji, na portalach społecznościowych, często też na ulicy różnych zwaśnionych stron, nie sposób odnieść wrażenia, że kolejne już „pokolenie AK” walczy z kolejnym „pokoleniem UB”. Walka ta będzie trwać jeszcze długo, dopóki ostatni ludzie z „pokolenia AK” zadadzą sobie pytanie – czy jeszcze warto lub ostatni z „pokolenia UB” zrozumieją, że już naprawdę nie warto. Czas pokaże kto z tej permanentnej rewolucji wyjdzie zwycięsko. W chwili obecnej „za mało czasu minęło. Trudno jeszcze oceniać”.

 

Jarosław Szeler

(fot. pixabay.com)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook