Waterloo europejskiej prawicy

3 0

II Wojna Światowa podobnie jak jej poprzedniczka – I Wojna Światowa, przyniosła olbrzymie zmiany cywilizacyjne niemal w każdym aspekcie życia człowieka, bez znaczenia kim był i skąd pochodził. Rzeczywistość po 1945 roku, w szczególnym stopniu w Europie, uległa bardzo daleko idącym transformacjom, mającym swoje odczuwalne konsekwencje w czasie nam obecnym. Przemiany zadziały się – chociaż w zupełnie innych kierunkach – zarówno po zachodniej, jak i wschodniej stronie „żelaznej kurtyny”.

Tragedia II Wojny Światowej odcisnęła się olbrzymim piętnem na tych, którzy znajdując się w jej centrum mieli tyle szczęścia, że wyszli z niej cało. Wraz z osiągnięciem pewnego poziomu stabilizacji w Europie rozpoczęto szukać winnych. Jak na ironię losu najpoważniej zostali oskarżeni Ci, którzy najmniej zawinili w tym całym kataklizmie – ludzie, organizacje i państwa o orientacji prawicowej. Europejska prawica została niejako zmuszona do przyjęcia na siebie odium zbrodniarzy, podżegaczy wojennych i kolaborantów. Konserwatyści, Katolicy, monarchiści i narodowcy zostali utożsamieni z faszyzmem i nazizmem, a tym samym obarczeni odpowiedzialnością za całe zło, które nigdy nie powinno mieć miejsca w XX wieku. Oczywiście prym w promowaniu tych kłamliwych idei wiodły państwa komunistyczne, takie jak Związek Radziecki w Europie czy Chińska Republika Ludowa w Azji, które dzięki takiemu obrotowi sprawy były w stanie upiec przysłowiowe dwie pieczenie przy jednym ogniu. Z jednej strony pokazywano ustrój komunistyczny jako ten, który stoi na straży pokoju w Europie, a jednocześnie bezwzględnie rozprawiano się z pluralizmem myśli i poglądów politycznych. Państwa Zachodniej Europy nie doświadczone tyranią komunistycznego zniewolenia, bardzo chętnie przyjmowały taką propagandową narrację prosto z Moskwy, biorąc ją często za pewnik i azymut dla swoich poglądów.

Pod koniec lat 60. tych XX wieku w państwach Europy Zachodniej teoretycy marksizmu zaczęli rozumieć, że przeprowadzenie rewolucji społecznej siłami robotników czy też chłopów jest w warunkach kapitalizmu europejskiego po prostu niemożliwe. Młodzi przedstawiciele lewicy we Francji, Niemczech czy Wielkiej Brytanii wywodzili się ze studentów lub osób dobrze usytuowanych materialnie i tym samym nie było żadnej łączności pomiędzy nimi a robotnikami fabrycznymi. Dodatkowo sytuacja materialna oraz poziom świadomości społecznej tych ostatnich sprawiał, że nie byli oni proletariatem w marksistowskim tego sowa znaczeniu, a część z nich zdecydowanie wolała hołdować wartościom konserwatywnym i katolickim (lub protestanckim) niż wszczynać jakąś niepotrzebną rewolucję. Tak zastany podział społeczny oraz wywodzenie się młodego pokolenia marksistów z inteligencji, wymusił skierowania upragnionej przez nich rewolucji na nowe tory. Tak powstała idea „Marszu przez Instytucje”, której nadrzędnym celem stało się przeprowadzenie zmian społeczno – politycznych w Europie Zachodniej. Ów marsz w dużym uproszczeniu zakładał stopniowe opanowanie instytucji kultury, sztuki, oświaty, a także w konsekwencji ośrodków religijnych i instytucji państwowych, przez nowe pokolenie marksistów i tym samym rozpoczęcie pełzającej rewolucji. Jednocześnie zerwano z wykładnią ortodoksyjnego marksizmu praktykowanego np. przez trockistów, nawołując do rozpoczęcia zmian drogą ewolucji, a nie zbrojnym przewrotem. Instytucje państwowe, kultury, oświaty i religii, należy „zmiękczyć” od środka poprzez zdobywanie kluczowych pozycji dyrektorów, prezesów, mecenasów sztuki czy nawet biskupów oraz ewoluować je wszystkie na marksistowską modę. Tym właśnie sposobem na znaczenia nabrał między innymi ruch feministyczny kobiet, który z nurtu emancypacyjnego o zachowawczym charakterze, stał się nurtem iście rewolucyjnym o agresywnym i bezkompromisowym usposobieniu.

Tymczasem europejska prawica nie zrobiła wiele. W państwach tzw. Bloku Wschodniego konserwatyści, patrioci oraz wszyscy Ci, którzy zdaniem komunistów nie pasowali do nowego porządku, byli usuwani z życia społecznego, marginalizowani, prześladowani a w wielu wypadkach eliminowani fizycznie. Pod jarzmem komunizmu prawica była ośmieszana, trywializowano jej rolę społeczno – wychowawczą, a jednocześnie oskarżano o wszystkie zbrodnie i nieszczęścia, które miały miejsce jeszcze od czasów zakończenia I Wojny Światowej. W państwach Europy Zachodniej natomiast w momencie kiedy lewicowi intelektualiści rozpoczęli swój „Marsz przez Instytucje”, prawica zamiast czynnie przeciwdziałać temu zagrożeniu, w sposób reakcyjny przyjęła w zasadniczej części pozycję wyczekującą. Na przestrzeni dziesięcioleci XX wieku nie pojawił się żaden istotny prąd intelektualny, żaden bardziej znaczący prawicowy think – tank na wzór tzw. Szkoły Frankfurckiej, czy nie miały miejsca żadne przełomowe wystąpienia, które byłyby tak znaczące, że w konsekwencji uruchomiłyby nowy kurs umysłowy na europejskiej prawicy. Nikt i nic nie był w stanie zaproponować społeczeństwom Europy alternatywy dla nowoczesnego marksizmu, ubranego w intelektualne szaty oraz udającego awangardę postępu i otwartości na świat. Pod płaszczem otwartości, tolerancji i postępu mamy dokładnie tę samą moralną zgniliznę, tę samą niewolę i tę samą atrofię fundamentalnych wartości, którą nieśli ze sobą proletariusze podczas wielkich rewolucji. Brak tutaj nowej jakości, brak świeżości poglądów, brak pola do otwartości dyskursu – jest tylko smutne oblicze mas wodzonych za nos przez lewicowe pseudoelity.

Tak właśnie prawica w Europie przegrała swoje Waterloo. Współcześnie bycie konserwatystą, monarchistą czy tym bardziej narodowcem, bardzo często kojarzone jest z czymś pejoratywnym i poddawane jest negatywnej ocenie poprzez pryzmat krzywdzących lewicowych stereotypów. Te stereotypy funkcjonują powszechnie w świadomościach setek tysięcy ludzi i poprzez brak kontrodniesienia stają się swego rodzaju prawdą objawioną.  Czyja to wina? Na to pytanie niech „prawaki” odpowiedzą sobie już sami.

 

Jarosław Szeler

(fot. en.wikipedia.org)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook